Sidi Adventure – test butów motocyklowych

sidi_adventure_test_tytulowe_motocyklicznieButy motocyklowe Sidi Adventure nie są pozbawione wad, jednak oferują coś, co sprawia, że wielu podróżników decyduje się właśnie na te włoskie kapcie. Takie właśnie buciory od 4 lat i około 60 tys. km tkwią na moich nogach z przerwami na sen i prysznic.

Sidi Adventure

Arabskie słowo Sidi można przetłumaczyć jako wypowiadane z szacunkiem – „mój mistrzu”. Co Włosi mieli na myśli nadając taka nazwę firmie produkującej sportowe buty, tego nie wiem. Wiem tylko, że w swojej dziedzinie osiągnęli mistrzostwo, czego potwierdzeniem są buty motocyklowe Sidi Adventure.

sidi_adventure_buty_test_motocyklicznie

Cztery lata temu wracałem z Litwy, deszcz padał cały dzień. Na nogach miałem skarpety, na tym foliowe worki na śmieci okręcone powertapem a całość upchałem w rozmoczone jak szmata dwuletnie Daytony bez membrany. Następnego dnia wszedłem do sklepu po nowe buty, miałem dość mokrych stóp godzinę po każdym deszczu. I zobaczyłem Sidi Adventure – buty motocyklowe, które nie były skrojone jak na debila. Nie rozumiem czemu sportowe buty wyglądają jak gumofilce dla żaby, czasem okute metalową płozą. Albo człowiek wygląda w tym jak przygłup, kosmita, albo w najlepszym razie gej  z prowincji. A tu szok! To tak można? Można!

Sidi Adventure – budowa i materiały

Sidi Adventure wyglądają jak pancerne taktyczne buty Sędziego Dreda albo samego „Mójmistrza” Lobo. I takie są w istocie. Rockandrollowy wzór podeszwy z lekkim obcasem podnosi stopę o kilka centymetrów, co dla niższych wzrostem amatorów turystycznych enduro jest czasem kwestią zasadniczą.

sidi_adventure_buty_motocyklicznie

Dopiero w tych butach poczułem się pewnie na moim Suzuki Vstrom, Hondzie Africa Twin, czy BMW GS 800 adventure, a mam tylko 176 cm wzrostu. W tych butach urosłem do 179 cm. Tu dygresja i rada dla Pań – chcesz być wyższa na motocyklu o 6 cm? Buty Daytona Lady Pilot są twoim zbawieniem.

Podeszwa Sidi Adventure zbudowana jest z dosyć miękkiej gumy, doskonale tłumi wibracje i umożliwia chodzenie. Jeśli śmigaliście w glanach, poczujecie się jak w domu. Piętę osłania potężny ochraniacz z plastiku, który wyżej przechodzi w plastikową obejmę kostki.

sidi_adventure_test_ochraniacz_kostki_motocyklicznie

Obydwa te elementy połączone są zawiasem, który w żaden sposób nie ogranicza chodzenia, jednak doskonale usztywnia stopę w kostce we wszystkich kierunkach. Dodatkowo na wysokości kostek umieszczono masywne wymienne ślizgi. Na wypadek szlifa po asfalcie z nogą uwięzioną pod motocyklem taki detal może uratować nasze kości. Protektor ukryty jest chyba także w czubie buta, gdyż jest twardy jak cholera i nie da się go ugiąć. Kolejny ślizg chroni zewnętrzną stronę stopy na wysokości śródstopia.

Do usztywnienia w kostce zamocowane są dwa regulowane paski. Długość tych pasków da się bardzo precyzyjnie ustawić, a następnie but zapinamy na zatrzaski. Regulacji już nigdy nie trzeba powtarzać bez potrzeby, a samo zapinanie dwóch butów trwa 6 sekund włącznie z zapięciem długiej cholewy na potężnego rzepa.

sidi_adventure_test_rzep_motocyklicznie

Cholewa z przodu posiada kolejny potężny protektor/nagolennik od strony piszczeli wyściełany grubszym, miękkim materiałem.  Od „strony motocykla” zastosowano na cholewie specjalnie wygarbowaną skórę, która nie rysuje ramy motocykla i świetnie izoluje od gorąca. A do tego ma pięknie przetłoczony wzór. Buty są na tyle długie, że jeśli zastosujemy w spodniach dłuższe protektory kolan, te stykając się z pancerną cholewą buta tworzą jeden długi protektor.  Warto wspomnieć też o odblaskach umieszczonych tuż nad piętą.

sidi_adventure_test_odblaski_motocyklicznie

Trwałość

Buty wykonano z najwyższej jakości skóry licowej oraz wysokiej klasy tworzyw sztucznych. Wszystko to precyzyjnie zszyte i sklejone. Dzięki temu mimo upływu lat but nie stracił kształtu, a materiały nadal wyglądają dosyć świeżo, nie utleniają się i nie korodują, a przecież z asfaltu dostaje się na nie niezły syf o agresywnym składzie chemicznym. Przez 4 lata użytkowania nigdy nie puściły wody, a zdarzało się jechać kilka dni w totalnej ulewie. Podczas jednej z podróży po Bałkanach padało ponad tydzień i moje stopy nadal były suche. To zasługa membrany Goretex oraz dodatkowej membany uszczelniającej cholewę. Nie bez znaczenia jest zapewne fakt, że o buty dbałem myjąc je po każdej podróży, impregnując specyfikiem Nikwax TX.Direct i natłuszczając pastą na bazie wosku pszczelego Effax Leder Balsam.

Komfort temperaturowy butów oceniam na bardzo wysoki w temperaturach od 42 do -5 st.C. Jeśli komuś pocą się stopy, to pocą mu się zapewne także w klapkach, na to nie ma rady. Duży plus za wyściółkę buta w środku. Jest miła w dotyku, przypomina welur. Jej największy plus to jednak trwałość. Przez 10 miesięcy w roku buty wkładam około 2 razy dziennie. Pomimo tego na wyściółce nawet na wysokości pięty nie ma mikrona śladów przetarcia, co jest wręcz niewiarygodne.

sidi_adventure_test_wysciolka_motocyklicznie

Odporność mechaniczną butów na uderzenia też niestety przetestowałem. Podczas upadku na lekkim motocyklu enduro przefrunąłem nad maszyną niemalże urywając po drodze kolanem kierownicę. Uderzenie o ziemię było na tyle silne, że duży palec prawej nogi zrobił się fioletowy. Czub buta lekko się zarysował, jednak nie wgiął się, a podeszwa się nie odkleiła. Gdybym miał na sobie swoje stare buty z pewnością połamałbym wszystkie palce.

sidi_adventure_test_protektory_zewnetrzne_motocyklicznie

Wady?

Sidi Adventure przeraźliwie skrzypią. Za zawiasem, gdzie plastikowa obejma kostki spotyka się ze skórą dochodzi do tarcia. Gdy wejdziesz w tych butach np. do jakiejś zabytkowej budowli, gdzie panuje nabożne skupienie, wszystkie oczy będą patrzyły w twoim kierunku. I nie będą to miłosierne spojrzenia. Poziom hałasu potęgowanego przez echo będzie naprawdę trudny do zniesienia. Mam na to dwa patenty. Pierwszy (średnio skuteczny) to rozpięcie cholewy i klamer. But wówczas mniej skrzypi, ale klamry dzwonią. Drugi sposób – spryskanie smarem do łańcucha trących o siebie powierzchni. Działa pół roku, a smar jest niewidoczny.

Druga wada, którą odkryłem podczas testu w jeziorze (patrz zdjęcia) to prujące się zszycie buta i nakładki ochronnej współpracującej z dźwignią zmiany biegów. Skóra i gumowa nakładka zszyte są w punkcie, w którym but zgina się w śródstopiu. Powstają tu naprężenia, które cały czas rozciągają nić. Jeśli dużo chodzisz, po kilku latach szew może puścić i w miejscu szycia w skórze zostają dziurki.

sidi_adventure_test_jezioro_motocyklicznie

sidi_adventure_test_odpruta_nakladka_motocyklicznie

Tu wodoszczelność gwarantuje już tylko goretex. Mimo to but nadal pozostał szczelny przez 10 minut zanurzenia w wodzie jeziora i kręcenia młynków w piaszczystym dnie. Test kończyłem pisać z nogami w butach zanurzonych w misce w domu, w bezruchu i w wodzie o połowę płytszej – buty puściły dopiero po 45 minutach. Mimo 60 tys km i 4 lat użytkowania nigdy nie puściły wody podczas jazdy w deszczu.

Niby wada nr 3 – wiele osób narzeka na zbyt szybko zdzierającą się podeszwę. Ja nie nazwałbym tego wadą. Jeśli ktoś podczas ruszania lub zatrzymywania motocykla ma zwyczaj zbyt późno lub zbyt wcześnie opuszczać nogi, nie ma się co dziwić, że zdziera podeszwy. Są osoby, które po roku nie mają już na niej wzoru, w moich butach po 4 latach jest on nadal prawie cały. A chodzę w nich naprawdę dużo.

sidi_adventure_test_podeszwa_motocyklicznie

Niby wada nr 4 – jeśli nie jeździłeś nigdy w butach podobnego rodzaju, od pierwszych metrów czeka cię szok. Nie będziesz wiedzieć, gdzie jest dźwignia zmiany biegów i inaczej poczujesz ułożenie stopy względem hamulca. Nie da się tu poruszać palcami stopy w górę, żeby zmienić biegi bo but jest zbyt sztywny. W tych butach noga więcej pracuje w kolanie, a stopa obsługująca hamulec odchyla się na bok i wraca nad dźwignię w razie potrzeby. Ja sam myślałem, że nie dojadę w nich ze sklepu do domu, ale po pierwszych 10 km przywykłem.

Czy warto?

Tak, zdecydowanie. Opinia na temat tych butów jest taka, że nie istnieją lepsze. Nie wiem czy to prawda, przypuszczam, że tak. Możesz w nich wejść na zamek Draculi (Poenari, Rumunia, ponad 500 schodów), wybrać się lekkim enduro w ciężki teren lub objechać świat dookoła. Czasem trzeba będzie przeprowadzić motocykl przez rzekę? Przez pierwsze dwa, trzy lata buty są absolutnie szczelne, a do tego skutecznie odprowadzają parę z okolic stopy. Ja testowałem szczelność czteroletnich, steranych życiem Sidi Adventure z odprutymi nakładkami do dźwigni zmiany biegów, co widać na załączonych zdjęciach. Czy warto za nie zapłacić blisko 1500 zł? Inwestycja ta pochłonęła pół mojej pensji. Tanio nie było, jednak jestem zadowolony, bo zwyczajnie potrzebowałem takich butów.

sidi_adventure_test_cholewa_motocyklicznie

PS: podczas testu butów w jeziorku przyjechał do mnie radiowóz. Zatroskani Policjanci byli zdziwieni widząc gościa, który siedzi na krześle w wodzie, w kasku na głowie i pisze coś na laptopie. Przyjechali na wezwanie jakiegoś spacerowicza z psem. Jak wyjaśnili, zgłoszenie dotyczyło „mężczyzny, który stoi w jeziorze, prawdopodobnie samobójca albo wariat”. Gdy im wszystko wyjaśniłem pośmialiśmy się wspólnie i odstąpili od wezwania pogotowia, co w takich przypadkach jest obligatoryjne. Oznaczałoby to obserwację w szpitalu psychiatrycznym, a potem mógłbym iść do domu.

sidi_adventure_test_motocyklicznie

Tomek Dąbrowski

6 myśli nt. „Sidi Adventure – test butów motocyklowych

  1. Świetny artykuł, pomocny i rzeczowy. Spostrzeżenia i komentarze autora – bezcenne. Zajebiste poczucie humoru! 🙂 Fajny blog – będę częściej tutaj zaglądał. Pozdrowienia z Trójmiasta!

    • Najlepsze jest to, że od czasu testu minęły chyba dwa lata a ja nadal jeżdżę w tych samych Sidi choć nowa para od roku leży w pudełku i pewnie jeszcze poleżą ze 3 lata

    • Mam i stare Advenczery i nowe. Z obawy o szczelność starych na Islandii. Po powrocie nowe trafiły do pudełka a ja już kolejny rok jeżdżę w starych.Myślę, że plus jest przeszycie gumowej nakladki na szub buta, mam na myśli ten panel ktorym zmienia się biegi. Teraz w miejscu zgięcia palców ma on linię prostą, wcześniej byłą eliptyczna i moim zdaniem to powodowało odpruwanie się tego panelu. Na minus zauważam o ok 1 cm mniejszy panel ochraniający łydkę od tyłu. Miałem w starych wypadek w tamtym roku i skończyłem o kulach, gdybym na nogach miał nowe Sidi, to pewnie obrażenia byłyby większe, bo kufer boczne zmiażdżył mi mięsień łydki.Ale to detale, niuanse. Nadal to genialny produkt i nie widzę dla nich konkurencji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *