Rieju Marathon Pro

DSC_0055
Praktycznie każda osoba, która widziała testowanego przez nas Marathona pytała “a co to w ogóle jest?”, mimo tego że logo Rieju widnieje w kilku miejscach na motocyklu. Jest to marka praktycznie anonimowa i nieznana w Polsce, więc to nie dziwi. Motocykl zasługuje jednak na to, żeby ten stan rzeczy zmienił się jak najprędzej
.

Testowana przez nas 125 tka jest tak naprawdę motocyklem o pojemności 182,7 cm sześciennych i generuje moc 18 KM. Wersja bazowa 125 o mocy około 15 KM, którą w swoich katalogach oferuje rodzimy Motor-Land to dwa motocykle Marathon: 125 AC i Marathon Pro 125 w cenach około 11.500 zł oraz 15.900 zł za wersję Pro w dniu pisania tego tekstu. Powyższe różnią się od siebie masą (około 10 kg) ale także średnicą tarcz hamulcowych (tył/przód: 200/260 mm okrągłe tarcze, 200/300 mm pofalowane tarcze), średnicą oraz jakością zastosowanego zawieszenia (Paioli 37 mm/Marzocchi 40 mm średnicy,  tył – amortyzator gazowy w wersji Pro)  oraz  rodzajem zastosowanych gaźników, gdzie w wersji Pro otrzymujemy uznany i sprawdzony produkt firmy Keihin. Sposoby chłodzenia też są różne – w jednym powietrze, w wersji Pro ciecz. Na początku jednak trochę informacji o tym „co to w ogóle jest”. Rieju (czyt. Riechu) to hiszpańska firma produkująca niewielkie motocykle o charakterystyce sportowej, miejskiej i off-roadowej w pojemnościach 50-250 cm. Hiszpanie produkują swoje maszyny posiłkując się technologiami opracowanymi i dostarczanymi przez znanych producentów z zewnątrz. I tu przechodzimy już do konkretów.

Marathon Pro 200 wypatrzyliśmy na stronach hiszpańskich, importer Motor-Land nie ma go w swojej podstawowej ofercie licząc raczej na zdobycie rynku maszynami 125 cm, dostępnymi dla posiadaczy prawa jazdy kat B. Dostarczeniem naszej 200’setki o realnej pojemności 182,7cm  i mocy 18 KM zajęło się Suzuki Piaseczno, jeden z oficjalnych dystrybutorów Rieju. Dostaliśmy maszynę w kolorze czarnym z limitowanej edycji Black Series. Za dodatkowe 3 KM w wersji Marathon Pro 200  trzeba dopłacić 1200 zł w stosunku do 125’tki.

Pierwsze wrażenia

Marathon Pro 200 Black Series jest ładny, można wręcz stwierdzić, że elegancki. Wrażenie w zestawieniu z czarnym kolorem robią 40 mm grube, połyskujące na złoty kolor odwrócone amortyzatory renomowanej firmy Marzocchi oraz kapitalnie wyglądający amortyzator gazowy ukryty obok malowanej na żółto sprężyny. Przeszycie czarnej kanapy grubą nicią w kolorze czerwonym to wręcz zbędny luksus. DSC_0031Jakość wykonania dosyć elastycznych owiewek i ich okleina nie budzą żadnych zastrzeżeń. Czerwono/biała okleina na obręczach kół to także dodatkowy smaczek przyciągający wzrok. Jak na enduro to wszystko jest aż zbyt ładne.

Prawdziwe enduro

O przeznaczeniu tego motocykla świadczą fakty. Na pierwszy rzut oka są to: potężny prześwit pod silnikiem, profesjonalne duże koła o średnicy 21 i 18 cali na kostkowanych oponach, wspomniane już wcześniej amortyzatory Marzocchi  oraz przyciągający wzrok tylny amortyzator gazowy. Po bliższych oględzinach z radością odkryliśmy, że podnóżki kierowcy najeżone są metalowymi kolcami zamiast śliskiej  w terenie gumy a linka hamulca przedniego koła chowa się w stalowym oplocie.
DSC_0036
Dźwignia zmiany biegów 6 stopniowej skrzyni pozbawiona jest gumy i wykończona szorstkim metalem – plus. Szkoda tylko, że nie jest składana, co zwiększałoby jej szanse na przetrwanie w razie upadku na kamieniach. Potężna przednia tarcza hamulcowa o średnicy 300 mm jest pofalowana i są w niej duże otwory, co ma ułatwić czyszczenie hebli z błota. Podobnie wykonana jest mniejsza tarcza o średnicy 200 mm. Tu kolejna miła niespodzianka – tarcze wyprodukował Galfer. Stalowa rama z tego co udało nam się ustalić także pochodzi spoza Rieju i jest dziełem mniej znanej na naszym podwórku firmy Gas Gas, a więc całkiem solidna robota. Chłodnica umieszczona po jednej tylko stronie motocykla osłonięta jest plastikową profesjonalną kratownicą. Jednak wisienka na torcie to silnik Minarelli. To samo stalowe serducho napędza Yamahę WR 125R i kilka innych 125tek ze światowej czołówki. Czyżby Rieju produkował tylko nalepkę na składany w swoich fabrykach produkt? Jeśli ma to być składak z takich podzespołów jak wymienione wyżej, nie mamy nic przeciwko temu.
DSC_0030
DSC_0024

Pierwsze 100 km.

Na początek dodam, że właściwości jezdne Marathona Pro 200 oceniam z punktu widzenia użytkownika wyczynowego potwora jakim jest Yamaha WR 250 F – motocykla o mocy blisko 40 KM przy wadze porównywalnej od testowanego Rieju.

Gaźnik – a więc najpierw odkręć paliwo, potem ssanie i start z rozrusznika. To bardzo fajna sprawa, gdy motocykla nie trzeba odpalać z kopniaka. W motocyklach off roadowych obecność rozrusznika nie jest wcale oczywista. Pierwsze 40 km motocykl jeździł spokojnie po asfalcie. Jest w fazie docierania i nie można przesadzać z odkręcaniem manetki. Do 70 km na godzinę rozpędza się nie bez problemów, choć producent deklaruje 100 km/h. Ale i ta prędkość jest już wystarczająca – miękkie zawieszenie enduro i brak ochrony przed wiatrem sprawia, że mam wrażenie, że jadę o wiele za szybko. W drodze do pracy i tak mijam w zasadzie wszystkie samochody, pierwszy ruszam spod świateł i kierowcy w puszkach oglądają moje plecy. Sprawność dojazdu do celu w zatłoczonej Warszawie oceniam na porównywalną lub wyższą niż na doskonale wyważonym Suzuki V-strom 650, którym pokonuję te same drogi codziennie od lat. W korkach widzę wszystko z wysoko umiejscowionej kanapy a między samochodami przeciskam się z taką łatwością jakbym jechał na rowerze. Motocykliści jadący przede mną uciekają mi na światłach na dłuższych prostych odcinkach, jednak w korku ich doganiam. Doskwierał mi wyraźnie brak prawego lusterka. Sposób jego zamontowania mnie zaniepokoił i je zdjąłem. Moim zdaniem podczas upadku na prawą stronę ramię lusterka mogłoby się przesunąć w taki sposób, że uszkodziłoby konsolę manetki gazu. Ktoś tego nie przemyślał – widocznie w testach nikt nie sprawdzał odporności maszyny na konkretne upadki. Poza tym przełożenia biegów są tak krótkie, że na 1 i 2 biegu praktycznie nie bardzo da się jechać po ulicy, za to wyrywają do przodu jak szalone. Nawet nie zauważam kiedy i już jadę na ostatnim przełożeniu

W terenie

Dyskomfort pracy skrzyni biegów odczuwalny podczas jazdy po szosie w terenie znika a krótkie przełożenia okazują się zaletą. Maszyna w razie potrzeby reaguje momentalnie i rwie do przodu, żeby odciążyć przednie koło podczas przeskakiwania nad nagle pojawiającą się dziurą w ziemi,  pniem drzewa czy podczas pokonywania kilku następujących po sobie muld. Momentalne przyspieszenie w razie potrzeby podjechania pod wysoki nasyp o dużym kącie pochylenia, pod który piesze podejście okazuje się niemal niemożliwe Marathon pokonuje bez wysiłku a na przełamaniu na szczycie nie zawiesza się na silniku tylko zgrabnie wyskakuje do góry i miękko ląduje.
20150630_134802
Przy moim wzroście 176 cm Marathon z niżej o kilka cm umieszczoną kanapą wydaje się zauważalnie lżejszy i łatwiejszy w opanowaniu niż wielka jak koza Yamaha WR 250 F. Gdy zaplączesz się w krzakach lub pomylisz drogę, podparcie się nogą przy zawracaniu okaże się możliwe i nie skończy się upadkiem bo do ziemi jest jakieś 7 cm bliżej. To zresztą dwa razy się zdażyło – Ania, właścicielka Marathona utrzymując się w bliskiej odległości za mną gdy akurat przesiadałem się na Yamahę dwa razy musiała awaryjnie hamować a tracąc szybkość traciła stabilność na niepewnym podłożu.
DSC_0041
Mimo tego, że maszyna miała zamontowane jedno lusterko i wszystkie kierunkowskazy, nic się nie urwało, nic nie pękło ani nie podrapało.  Moje przewidywania o odpadających kierunkowskazach okazały się błędne. Na szczęście zdjęliśmy wcześniej lusterko z prawej strony – stało się to czego się bałem i element mocujący lusterko przesunął się pod końcówkę konsolki manetki gazu. Gdyby było nadal na swoim miejscu uszkodziłoby ją. Przebyta przez nas trasa testowa obejmowała wysokie podjazdy, rowy z wodą i błotem, wąskie ścieżki w zaroślach wydeptane przez wędkarzy, podmokłe tereny i rozlewiska Bugu oraz odcinki piachu. Marathon Pro 200 wszędzie dał radę i w takim terenie okazał się 100% enduro. Z wyczynową, sportową Yamahą WR 250 F nie ma sensu go porównywać bo 20 KM mniej w przypadku Rieju da się odczuć, ale prawda jest taka, że aby wykorzystać potencjał takiej maszyny jak WR 250 trzeba ćwiczyć kilka razy w tygodniu i mieć gruby portfel na konkretny serwis co 1 tys km nie mówiąc o dwukrotnie wyższym koszcie zakupu.
DSC_0021
Marathon 200 a zapewne także 125 da ci konkretny wycisk i jeśli poniesie cię fantazja bez wątpienia będziesz miał okazję konkretnie się połamać. To po prostu lekkie enduro, nie hard enduro, ale jednak prawdziwe enduro. W tej klasie 125 cm to już pełnowymiarowy motocykl. Do tego oferujący komfort podczas dojazdów do pracy czy szkoły, w którym serwis zrobisz co 3 tys km. Deklarowane spalanie – bajka. Podobno tylko 3.6L/100 km – podczas testu ubyło niewiele paliwa więc jest szansa, że to prawda.

Co mi się nie podoba

Mam wrażenie, że Rieju nie do końca wie,  w którą stronę pójść w przypadku Marathona Pro 125 i jego wersją 200. Do pełni szczęścia brakuje dopracowania kilku szczegółów. Tylny i przedni błotnik – wykonane są z wysokiej jakości plastiku, jednak plastik ten powinien być zdecydowanie bardziej miękki. Podczas błędnego lądowania na  tylnym kole lub przefiknięcia przez plecy na zbyt stromym podjeździe moim zdaniem istnieje ryzyko złamania tego elementu. Póki co delikatne gleby nie zrobiły na motocyklu żadnego wrażenia i nie nawet kierunkowskazy zostały na swoim miejscu. Druga sprawa to debilnie umiejscowienie filtra powietrza. Ten element po powrocie z toru czy kilkugodzinnej jeździe w kurzu trzeba wyjąć, umyć, nasączyć olejem. Dostęp do niego powinien być łatwy jak otwarcie krzynki na listy. Tu trzeba zdjąć kanapę odkręcając kilka śrubek, rozwiązać zagadkę jak się dostać do filtra, żeby na koniec dowiedzieć się, że on sam przykręcony jest jeszcze jedną śrubą – masakra. Wracając do jakości wykonania – jakość plastiku konsolek przy manetce gazu i obsługi przełączników świateł po drugiej stronie kierownicy nie jest najwyższa w zestawieniu z resztą. Przełączniki przesuwają się zbyt lekko a plastik jest takiej sobie jakości.
DSC_0057
DSC_0032
Listki ochraniające dłonie są za krótkie i choć spełniły swoją rolę w teście, raczej nie przetrwają konkretnej wywrotki. Kolejny minus – rama wersji 200 seryjnie oklejona jest jako 125. To taki problem, żeby moto o nazwie 200 miało nalepkę 200 a nie 125? To akurat zakrawa na niechlujstwo. Chyba, że o czymś nie wiem. To jednak szczegóły (nie licząc filtra powietrza – to akurat wpadka). Kierownica też mogłaby być wyżej. Przy długiej jeździe na stojąco wysoka osoba szybko odczuje zmęczenie pleców.

Najbardziej w całej przygodzie z Rieju nie podobało nam się to, że motocykl mimo zamówienia tego, co Motor-Land pokazuje w katalogach, przyjechał od importera do sprzedawcy ( w naszym przypadku Suzuki) w wersji z tańszymi zamiennikami przedniego zawieszenia nieznanej szerzej firmy Olle. Nie dojechała także płyta pod silnik zamawiana z motocyklem, a na instrukcję obsługi motocykla w języku polskim musieliśmy długo czekać – póki co w formie elektronicznej. Wygląda na to, że po sprzedaży motocykla nikt nie ma ochoty bawić się już w sprowadzanie dodatkowych akcesoriów, bo na tym się już nie zarabia. Ale jeśli sprzedaje się motocykl enduro, to przecież jest oczywiste, że płyta pod silnik jest niezbędna, choćby tylko po to, żeby nie uszkodzić na kamieniach ramy pod silnikiem, bo będzie rdzewiała. Wracając do zawieszenia – motocykl spóźniony o miesiąc wrócił do importera na wymianę zawieszenia na renomowane Marzocchi i wreszcie mogliśmy zrobić ten test. Szkoda, że podczas realizacji zamówienia powstało tyle nieporozumień i niedomówień, bo zamiast cieszyć się motocyklem już dwa miesiące wcześniej, klient narażony był na stres i poczucie, że jest lekceważony. Czy zawinił Motor-Land czy Suzuki – nabywcy nie powinno to obchodzić. Mija 4 miesiące od złożenia zamówienia, a okazuje się, że dla Motor Landu sprowadzenie głupiej płyty pod silnik do motocykla enduro jest problemem nie do przeskoczenia. Telefony w tej sprawie do Suzuki nic nie zmienią – przecież sami nie wyspawają dla nas tego elementu. Czy tak będzie przy każdej próbie zamówienia akcesoriów lub części zamiennych do Rieju? Mamy nadzieję że nie, bo wreszcie zauważamy jakieś pozytywne ruchy, ale na razie konkretów brak. Najważniejsze, że Marathon już jest i sprawia frajdę, jednak niesmak pozostał. Czekamy na płytę.

Kolejna aktualizacja testu Marathona Pro 200 po przejechaniu 500 km i pierwszym przeglądzie.

20150630_134932

Dane techniczne

  • Rama: zwiększona odporność, podwójna, stalowa, kołyskowa
  • Zawieszenie przednie (mm): Amortyzator MARZOCCHI – odwrócony, średnica – 40mm
  • Zawieszenie tylne: Gazowy amortyzator mono-shock z oddzielnym pojemnikiem w systemie PRS
  • Rozmiar kół (przód/tył): 90/90-21 / 120/80-18
  • Hamulec przedni: tarczowy typu wave d300mm – dwa tłoczki – GALFER
  • Hamulec tylny: tarczowy typu wave d200mm – GALFER
  • Silnik: Minarelli 4T – 125cc
  • Średnica cylindra skok (mm): 52×58,6mm
  • Liczba biegów: 6
  • Chłodzenie: Ciecz
  • Gaźnik: KEIHIN CVEK 30
  • Rozruch: Elektryczny
  • Rozstaw osi (mm): 1395mm
  • Wymiary Dł./Wys./Szer. (mm): 2150/1200/800
  • Wysokość w siodle (mm): 900mm
  • Waga sucha: 107,6 kg
  • Pojemność zbiornika paliwa: 6,3 l

 

Tomek Dąbrowski

26 myśli nt. „Rieju Marathon Pro

  1. Czy to na prawde wersja Marathon Pro 200 czy tylko zastosowano Athena Big bore kit 183 ccm ?
    Gdzies czytalem, ze wersja 200 ma rzeczywiscie silnik 200 ccm a nie 183 ccm.

    • W dowodzie rej. i swiadectwie homologacji jest: 182,70 cm3, masa wlasna 110 kg, moc 13,20 KW. Niestety dystrybutor nie potrafil mi odpowiedziec na to pytanie, ale na pewno nie jest to silnik 200. To jednostka produkowana dla Yamahy a yamaha wystepuje w wersjach 125 i 250 cm3. Rieju nadal jezdzi, w styczniu przy minus 12 stopniach silnik bez problemow, test trwa. Plyty pod silnik nie udalo sie zamowic,importer ma w D dystrybutora a dystrybutor klientow. Szkoda. Motor-Land musi sie jeszcse duzo nauczyc o tym jak traktuje sie klientow.

    • UZUPELNIENIE TESTU
      Witam. Marathon pro 200 (czyli 125 w wersji z wiekszym cylindrem, o mocy wiekszej o 4 konie mechaniczne) nadal spisuje sie znakomicie a ja zastanawiam sie po co mi yamaha wr250f skoro nie jestem w stanie wykorzystac nawet 30% jej potencjalu. Na niskim, lekkim Rieju czuje sie znacznie pewniej i mam wieksza frajde z jazdy. W miescie tez radzi sobie swietnie i spod swiatel po wbiciu 2 biegu zostawia za soba wszystkie auta rozpedzajac sie do rownych 100 km/h jesli jest taka potrzeba, choc najlepiej czuje sie przy predkosci do 80 km/h. Maszyna juz po pierwszym przegladzie, bez niespodzianek. Jedyny nius byl taki, ze trzeba bylo podokrecac to i owo bo gdy trafil do importera na wymiane zawieszenua na takie, za ktore zaplacilismy w zamowieniu, niedokladnie zostal skrecony. Nowy olej, nowy filtr, zadnych problemow. Sprzet warty uwagi, lzejszy od blizniaczej yamahy wr125. Ale….po sprzedaniu motocykla importer Motor Land olewa klienta i udaje dla kilku groszy, ze nie wie, ze w tym miejscu o nich piszemy. Nadal nie dostalismy papierowej instrukcji obslugi w jezyku polskim, nadal nie jestesmy w stanie zamowic plyty pod silnik. Importerowi sie po prostu nie oplaca jej sciaganie dla jednego klienta a salon Suzuki, ktory Rieju nam sprzedal, nie jest w stanie tego zamowienia od Motor Landu wyegzekwowac-lub raczej nie chce, nikt na tym nie zarobi. Sprzedawca Suzuki tez nas juz olewa. Juz dalismy sobie z tym spokoj a kolejny motocykl Suzuki, V-Stroma 650 xt kupilem u innego dilera. Plyte dorobie sam.

  2. Witam.
    Szukam ptyty pod silnik do Marathona i przeszukując sieć dotarłem na Twoją recenzję. Czytam, że też miałeś przejścia z dyrybucją (ja chciałem kupić kolor biały i pomimo zapewnień dystrybutora, że można to w koncu mi odmówiono tłumacząc się, że nie będzie już białej wersji w produkcji… ). Do rzeczy – czy udało Ci się gdzieś dorobić tę płytę? A może samodzielnie wykonałeś i masz jakis szablon, namiary na uczciwego spawacza aluminium, ktory nie pogardzi taka drobnicą itp?

    • Hej. Biale na pewno sa, jesli sa w ofercie hiszpanow. Motor Land sciagnal partie czarnych, ktore byly chyba w limitowanej wersji i teraz je musi sprzedac. To pewnie cala tajemnica. Nam plyte wycenili na 400 zl, wiec nikt jej nie ma ochoty z Hiszpanii sprowadzac, bo zarobek na tym w groszach, ani importer, ani dustrybutor. Bylismy nawet u importera i w cztery oczy, a wlasciwie w szesc oczu nam to obiecal i tyle. Sprawdz, czy nie bedzie pasowala plyta od wr125 yamahy, na to stawiam. Jak nie to wytne ja sam z aluminiowej blachy, szablonu na razie nie mam.

    • Raczej mniej ostatnio jezdzi bo sie pojawila mozliwosc testowania innych motocykli, ale owszem, na kolo wchodzi. Nie sam i nie bez ostrzezenia, to jednak nie jest ktm w dwusuwie, ale jak ktos chce to nie ma problemu. Sprawdzalem to jeszcze w tamtym roku. Waze 75 kg, po przesunieciu tylka na tyl kanapy daje rade przy. Na pewno latwiej mi go opanowac niz dwa razy silniejsza Yamahe wr250f, bo jest duzo nizszy na kanapien. Nie jestem wyczynowcem i naprawde mam z niego wiecej frajdy niz z Yamahy. Profesjonalny offroadowiec na pewno wybralby Yamahe, ale ja nie jestem w stanie wykorzystac jej potencjalu. W sumie to Rieju jest w zasadzie Yamaha 125. Zalety: od Wr125 tanszy i lzejszy.

    • W jednym z komentarzy jako uzupelnienie testu udzielilem juz odpowiedzi na to pytanie. Tak, rozpedza sie do 100 km/h, do 80 rozpedza sie bardzo dynamicznie i tak mozna jechac kilkadziesiat km non stop. Ja staram sie nim nie jezdzic z maksymalnymi predkosciami, mam od tego inny motocykl. W terenie to i tak nadto, a w miescie zanim osiagniesz 80 to juz i tak zaczyna sie kolejny korek lub swiatla a wszystkie auta zostaja w tyle. Do pracy w korkach dojezdzam nim szybciej niz 650 Vstromem bo wjezdza wszedzie. To po prostu nie jest kategoria do jezdzenia w dlugie trasy autostradowe czy ekspresowki.
      Nic mi wiadomo, zeby mial blokady. Wersja z wiekszym cylindrem o mocy 19 KM jest naprawde wystarczajaca do tego, do czego zbudowano ten pojazd. Jezdzilem juz sprzetami o mocy 250 jak np. Kawasaki KLX 250 i mimo wiekszej mocy spisywaly sie gorzej, bo maja duzo wieksza mase a ciezkim terenie kazdy kg jest na wage zlota. Tu mozesz np. zdjac podnozki pasasera i zaoszczedzic kolejne kilka kg a wowczas stosunek mocy do masy wzrosnie. Oczywiscie idelany bylby jakis KTM gdzie mozesz miec i wiecej mocy i mniejsza o 10 kg mase, ale na asfalcie nie spodziewaj sie lepszych osiagow.

  3. Marathon od Marathon Pro różni nie tylko gaźnik, ale cały silnik. Zwykły Marathon ma dwuzaworowy, chłodzony powietrzem silnik ten sam co w Tango 125. Marathon Pro ma silnik Yamahy.
    Jak szukałem Tango 250, dealer mi powiedział wprost, że do Rieju są problemy z częściami i od ręki jest tylko część podstawowych, resztę trzeba zamawiać.

    • Oczywiscie ze sie roznia Pro od Zwyklego Marathona. Silnik, masa, zawieszenia, to tak naprawde.dwa inne motocykle o podobnej sylwetce. Pro to klon Yamahy wr125 w ramie produkowanej podobno przez GasGas.

      • Po długoterminowym teście możecie stwierdzić, Czy opłaca się kupować Rieju,czy lepiej poszukać używanej WR albo Suzi DR ewentualnie coś z nowych chińskich enduro?

  4. Odpisalem.ci dlluuuug tekst i sie skasowal. Nie mam sily go pisac raz jeszxze bo ostatni nie mam czasu nawet na sen dluzej jak 3h dzisnnie. Yamaha 125 nie jest alternatywa dla Rieju 125. Ciezsza, drozsza, ma gorsze zawieszenie, nie ma jej w wersji 200. Chinczyki sobie daruj. Do jazdy po miescie i spokojnych wycieczek terenowycb sa 30 kg ciezsze kawasaki klx250, honda crf250L i Yamaha wr250r. Do ekstremalnych wyczynow 125 w dwusuwie od ktm bedzie najlepszy, najlzejszy i najdrozszy. Rieju to w zasadzie yamaha. Suzuki dr125 na jakiej jezdzilem wazy tyle co Rieju ale ma chyba tylko 11 koni i nowej nie kupisz z homologacja. Marathon pro 125/200 to srzet co poleci 100, ale jego zdrowa predkosc to 70, w terenie to az za duzo, w trasie miedzy miastami za malo. Kupujac uzywke w tej kategorii latwo trafic na szrota.

  5. Witaj, zakupiłem ostatnio marathona 🙂 Przed zakupem dużo czytałem, oczywiście również Twój test 🙂
    Jest możliwość uzyskania od Ciebie instrukcji w języku polskim?

  6. cześć, czy wr250r jest o wiele (i czy w ogóle) wyższy od wr125r oraz czy ten rjehu jest wyższy czy podobny do wr125r? Mam 174 cm i zastanawiam się, czy wr125r będzie dla mnie komfortowy i do ogarnięcia (początkujący). pozdrawiam
    paweł

    • Wr250R i F sa o wiele wyzsze od marathona 125pro. O tyle wyzsze, ze przy wzroscie 176 cm w butach enduro czulem ze na marathonie moge sobie jako amator pozwolic na wiele wiecej w terenie jesli chodzi o precyzyjne manewry czy wyglupy przy bardzo wolnej jezdzie. Yamaha wr125R tez jest wyzsza od Marathona 125pro, ale ile tego nie sprawdzalem. Aktualnie pozbylem sie swojej wr250F i uprawiam spokojne endurowanie na Marathonie i dobrze sie bawie a pot po 10 minutach szalenstwa nadal leje sie po plecach. Co mi sie w Marathonie mniej podoba z perspektywy czasu: kostki wiazek elektrycznych sa nedznie wykonane jak to w kazdym kraju gdzie nie pada deszcz i nie boja sie wody (Hiszpania). Jedna z takich kostek rozpiela sie przy kierunkowskazie, ale to byl szczegol. Fajnie ze sprzet podaje motogodziny, godzine, kilometry, trip A i B. Uwaga- wsiaznik jalowego biegu i kierunkowskazow sa tak malutkie, ze nie widac ich wskazan przy normalnym oswietleniu. Marathon w porownaniu z Yamaha jest lzejszy i nizszy. Radze skodzystac z mozliwosci z zamowic wersje Marathon pro 200, wowczas dostaniesz to samo za odrobine wiecej ale nie 15 tylko 18 KM z zapasem. Mi wystarcza.

  7. Witam, stwierdzam, że autor artykułu odrobił lekcje. Gratuluje rzetelnosci! Dorzucę w temacie swoje 3 grosze poniewaz też posiadam od roku taki motocykl. Jest to wersja Pro enduro ale 125cm 2017r. Mam na nim zrobione 1500km i technicznie jest bez zarzutu. Naprawde ten motocykl jest lepiej wykonany i ma lepsze podzespoły niż Yamaha, do tego jest lżejszy i sporo tańszy.

    Co do mocy. Motocykl posiada kilka blokad/rozwiazan ktore ograniczają jego moc:
    1. Zweżka w filtrze powietrza
    2. Elektoniczny limiter obrotow
    3. „Ślepa kiszka” czyli recykulajca spalin
    4. „Zapchany” wydech
    5. Prawdopodobnie jest tez zwezka na gazniku ale nie sprawdzalem.

    Jak zdemontowac limiter i zwezke zobaczycie na YT wpisujac: Rieju mrt how to de restrict.

    Na innych filmach widac ze te sprzety (125cm) jeżdza 120km/h, a z wiatrem 130;)
    Ja swoim (ktory jest 100% seria, z blokadami) nie jezdze wiecej niz 100kmh choc idzie dalej do ok 105-110kmh

    Teraz kwestia zwiekszenia mocy oprócz samego demontażu „dławików”
    Mamy 4 opcje:
    1. Dedykowany wiekszy cylinder i tłok 185cc Athena lub TopPerformance
    2. Dedykowany sportowy walek rozrzadu jw.
    3. Sportowy wydech TurboKit
    4. Wymiana zębatek w zal. czy chcemy mocy czy momentu.

    Wszystko to jest dostepne w sieci od ręki. Komplet tych gadzetow to jakies 2500-3000 zł. Wg producentow moc po wszystkich tych modach wynosi 22-24 KM. Dodatkowo na wydechu urywamy kilka kg.

    Jakie dostrzegam wady motocykla:
    Brak pomiaru stanu paliwa
    Super Mikro kontrolka kierunków
    Marnej jakosci przełaczniki przy manetkach
    Twarde siodło
    Bak bez zamka
    Faktycznie plastiki blotnikow powinny byc bardziej elastyczne

    Na koniec ostatnia wada to obsługa w firmie Motor-Land, ktora tym handluje. Duuuuużo mówią, mało robią. Na poczatku bardzo mili i profesjonalni. Jak juz moto Wam opylą to możecie sobie pisać i dzwonić – ale na Berdyczów. Zlewa totalna, masakra.

    Pozdrawiam i polecam kazdemu ten motocykl. Przed zakupem zrobilem doktorat z enduro 125 4T i to jest najlepszy stosunek ceny/jakosci/mocy jaki mozecie aktualńie dostac.

    • Kapitalny post, bardzo za niego dziękuję i za opinię o motocyklu, który nadal jest w naszym posiadaniu. A w wersji pro mamy ok 18 KM, fantastycznie jest dowiedzieć się, że z maszyny tej da się wydobyć jeszcze 6 przy zmniejszeniu masy. Jeśli kiedyś się na to zdecydujemy wówczas pojawi się nowy test. A co do obsługi po sprzedaży…lata mijają, dokupienie płyty pod silnik przez Motorland jest niemożliwe.

  8. Witam

    Mam parę pytań:
    Jakie skoki zawieszenia przód/tył ma ten motocykl?
    Czy jest jakaś regulacja zawieszenia?
    Ile Nm ma ten motocykl?

  9. Importer nie podaje tych danych, skok musiałbym zmierzyć z przodu, z tyłu będzie problem. Może ktoś to już zrobił? Proponuję poszukać na stronach producenta.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *